Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chopin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chopin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2013

W Żelazowej Woli


Powietrze pachnące wiosną, delikatna muzyka Chopina oplatająca mnie z czułością jak niewidzialna mgła, nuty wpadające jedna po drugiej prosto do wnętrza duszy i szukające schronienia w jej zakamarkach. Ziarna nostalgii oraz spokój i radość, że znowu mogę tu być. Niezachwiana pewność, że na końcu parkowej alejki wyłonią się tak samo jak poprzednio bielone ściany dworku, dwie proste kolumny, gontowy dach. 

Przestrzeń pamięci, nieobecna obecność. Pierwszy krzyk narodzonego dziecka, noce w małej kołysce, zaledwie kilka miesięcy później wyjazd całej rodziny do Warszawy, potem jeszcze kilka krótkich świątecznych i wakacyjnych odwiedzin w tym miejscu, pierwsze dźwięki fortepianu, zagrane nuty ulatujące w niebo, ostatnia przelotna wizyta 20-letniego Fryderyka w tym miejscu i jego ostatnie spojrzenie na oddalający się dom. 

Czy wracał tu myślami będąc w Paryżu? Czy komponując zamykał oczy i czuł delikatny powiew wilgotnego wiatru znad Utraty? Teraz z pokoju, w którym się urodził zamiast jego dziecięcego płaczu wydobywa się skomponowana przez niego muzyka. Chopin rodzi się w tych dźwiękach nieustannie, ciągle na nowo. Porusza kolejne dusze. Powietrze w Żelazowej Woli pełne jest jego nieuchwytnej obecności.

sobota, 21 listopada 2009

Słuchając Chopina

Niemałe zdziwienie wzbudził we mnie fragment biografii Fryderyka Chopina opowiadający o tym, jak dzieci George Sand wyśmiewały francuszczyznę partnera matki. Okazuje się bowiem, że nasz wielki pianista i kompozytor - z matki Polki (Justyna Krzyżanowska) oraz ojca Francuza (Mikołaj Chopin) - nie mówił płynnie po francusku. Miał polski akcent i czasami używał dziwnych zwrotów, zapewne polonizmów, które były przedmiotem drwin ze strony Maurycego i Solange.

Chopin ze swego niespełna 40-letniego życia pierwszą jego połowę spędził w Polsce, a drugą głównie we Francji. I wychodzi na to, że francuski ojciec, który również dobrze mówił po polsku, nie uczył syna języka Moliera od wczesnego dzieciństwa, tak jak to obecnie często bywa w dwujęzycznych małżeństwach. Chopin, widzę to teraz coraz wyraźniej, dużo bardziej był duszą Polakiem niż Francuzem. Zresztą sam otwarcie pisze o tym w swych licznych listach, a w Paryżu przyjmowany jest jako polski emigrant.

Nic dziwnego zatem, że traktujemy Chopina jako naszego narodowego kompozytora. Gdy latem tego roku odwiedziliśmy jego grób na paryskim cmentarzu Père-Lachaise, nagrobek obstąpiony był tłumem polskich turystów. A my w przeddzień Roku Chopinowskiego 2010 namiętnie słuchamy koncertów fortepianowych, ballad, sonat, polonezów i nokturnów. Genialna muzyka genialnego artysty. I zastanawiam się, czy fakt, że Żelazowa Wola, miejsce urodzenia Chopina i sochaczewski szpital (obecnie hospicjum sic!), czyli moje miejsce urodzenia, są od siebie oddalone zaledwie o 6 km ma wpływ na moje uwielbienie dla tej muzyki?