Codziennie tyle zachwytów. Kolory, dźwięki, zapachy. Dotyk: wiatru, wody, piasku, ukochanej dłoni. I białe obłoki goniące się jak szalone po niebie, gwar plaży, topiące się w morzu zachodzące słońce. Rozglądamy się. Chłoniemy piękno.
Nie daliśmy się przelotnym deszczom i mżawkom. Zachwycaliśmy się odcieniami szarości nieba i goniącymi się chmurami. Plaża, wydmy, ścieżka zieloną groblą. Zapach wilgoci. A na koniec dnia garść pastelowych kolorów nad morskim horyzontem. Małe szczęścia.